czwartek, 18 października 2012

18.10.2012 Zajęcia edukacyjne Łopuszna

Tatry przed wschodem słońca...
... z Zakopianki
Życie w drodze można by rzec... no i prawdziwie by się rzekło. Tym razem pobudka o 5.00 i w trasę... z działki gdzie chwilę odpoczynku się zażyło do Łopusznej, a tam zajęcia z 4,5,6 klasą szkoły podstawowej. Dzieciakom przekazywałem informacje o ptakach, sposobach ich ochrony i obserwacji. Każdy miał możliwość popatrzeć przez lunetę, lornetkę... zadać pytania odnośnie tej formy spędzania czasu i perspektyw z którymi się to wiąże... Widać było wyraźne zaangażowanie młodych i jest szansa że może kiedyś wyrosną z nich przyrodniki. Chociaż z kilku ;)
Patrząc przez lunety i lornetki widzieliśmy Kwiczoła, Myszołowa, Srokosza, Szpaki, Sroki, Czaple, Sikory, Pliszki... sporo jak na obserwacje na szkolnym podwróku :)

Później chwila z gorczańską przyrodą i powrót bo zmęczenie krótką nocą trzymało... :)

środa, 17 października 2012

17.10.2012 Zajęcia edukacyjne - Przeworsk

Jesienne refleksy
Szczerze mówiąc myślałem że z Balnicy do Przworska jest bliżej, a tu 170km... po spokojnym śniadaniu w deszczu wyruszyć trzeba było z tej oazy spokoju i dotrzeć do celu. Był plan by zahaczyć o jakieś góry, ale czas na to nie pozwolił... Po drodze przestało padać i błękitne niebo wraz z ostrym słońcem pozwoliło cieszyć się widokami i złotymi kolorami na drzewach. 2 spotkania z nauczycielami zajęły sporo czasu w godzinach popołudniowych natomiast były bardzo owocne i myślę że udało się przekazać sporo cennych informacji i uświadomić tych oto pedagogów odnośnie najmłodszej polskiej formy ochrony przyrody.

Po warsztatach przez Rzeszów - Krosno - Gorlice - Zaczarowane Wzgórze na działkę... Sporo gwiazd na niebie, miejscami mgiełka, ale również brak jakichś wyraźnych obserwacji nieopodal.


wtorek, 16 października 2012

16.10.2012 Zajęcia edukacyjne + Balnica

Podobnie jak dzień wcześniej - zajęcia edukacyjne w Sanoku.
Po krótkiej obserwacji miasta muszę przyznać że centrum prezentuje się bardzo atrakcyjnie, a regionalne karczmy serwują na prawdę niezłe jedzenie. W 3 spotkaniach edukacyjnych w dniu dzisiejszym uczestniczyło łącznie ponad 100 osób. Sporo. Natomiast niewąpliwie takie działania potrafią zmęczyć.

Podczas drogi powrotnej jedynie jeden lis mi przebiegł przed maską samochodu, a na polach i łąkach po boku drogi strasznie pusto. Tym razem jednak z uwagi na deszcz nie odważyłem się podjechać autem do samego celu, więc krótki spacer w ciemnościach i padających strugach dostarczył trochę oczyszczenia ;) później rozmowy z gospodarzem, przy ogniu z Luną pod nogami :) W nocy coś znowu wyło ;)

No i wiem że od 8 lutego będę tam pewnie przez jakieś 2 tygodnie :) Jak ktoś chce odpocząć w ciszy i spokoju a dodatakowo czegoś się nauczyć - zapraszam ;)

poniedziałek, 15 października 2012

15.10.2012 Zajęcia edukacyjne Sanok

W dniu 15 października miałem przyjemność prowadzić zajęcia edukacyjne w Sanoku, dla społeczności lokalnych i nauczycieli gdzie opowiadałem im o Naturze 2000, i związanych z nią zagadnieniach - czym jest, dlaczego mamy ją w Polsce, co oznaczając skróty w SDF, jak można realizować ochronę na takim obszarze i czy udział społeczeństwa jest możliwy. To tak w skrócie. Dwa spotkania, po kilka godzin, a to początek tego tygodnia...

Później Bezmiechowa. Pierwszy raz zawiało mnie na tą górkę znaną z paralotniarstwa i szybowców. Może warunki nie były genialne, bo bardzo silnie wiało - o ile szybowce bez problemu wykorzystywały te warunki to paralotniarze czekali na lepszy start. Górka na którą pewnie zdarzy mi się wrócić za rok - ale żeby polatać ;) natomiast jednego nie można jej odjąć - niesamowite widoki na jezioro Solińskie, Bieszczady i o wiele wiele dalej! Dla wszystkich chcących pocieszyć się widokami - zapraszam koniecznie.

Następnie przejazd na Balnicę, gdzie spędziłem 2 noce. Przywitały mnie sóweczki odzywające się tuż przed domem i doniesienia o tym że ostatnio wilki w pobliżu są dosyć aktywne - zarówno przejawia się do głośnym wyciem, jak i świeżymi tropami i odchodami.

Muszę pochwalić kanguromobile - za to że radził sobie całkiem nieźle w Bieszczadzkim błocie :) Jednak mocniejszy silniczek i 4x4 w tej aktualnie posiadanej przeze mnie wersji to duża różnica.

sobota, 13 października 2012

13.10.2012 Brzezowa

Krótki odpoczynek na działce w ramach pomocy jesiennych rodzinie...

natomiast parę rzecz o których trzeba powiedzieć.... jest złota polska jesień - to fakt i pewne jak 2x2. Warto korzystać - ba nawet trzeba. Po lasach grzyby, ale... jest susza. Patrząc na poziom wody w zbiorniku Dobczyckim ogarnia mnie przerażenie... odsłaniają się kolejne stare drogi, fundamenty domów i brakuje co najmniej kilku metrów wody... jeśli ten trend się utrzyma, to sytuacja w nadchodzącym roku może być najdelikatniej mówiąc tragiczna.

Co ponad to - wiewiórki, sikory, raniuszki... tradycyjnie rzec by można ;)

czwartek, 4 października 2012

04.10.2012 Bełchatów - prace przygotowawcze

Tym razem kierunek Bełchatów, a dokładniej Zwałowisko zewnętrzne Szczerców. Droga bez przygód, jedno trzeba jednak przyznać - piękny widok na Tatry z Krakowa i z Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Ortofotomapa i mapa klas wytypowanych
W Sierpniu moja firma wykonała wysokorozdzielcze zdjęcia lotnicze wierzchowiny zwałowiska, a następnie wygenerowano ortofotomapę tejże na bazie której wytypowano miejsca gdzie można było pobrać próbki glebowe w zależności od koloru utworu glebowego widocznego na zdjęciu. Więc pobrano 42 próbki które teraz będą badane pod kątem właściwości fizykochemicznych. Później będzie się szukać korelacji między barwą utworu a jego właściwościami. Kto wie, może uda się wygenerować jakiś ciekawy algorytm ułatwiający pracę w przyszłości ?

Nowy blok energetyczny
858 MW
Później po wierzchowinie odwiedziliśmy poletko doświadczalne katedry ekologii z olszą czarną, szarą i zieloną położone tuż przy składowisku popiołów z elektrowni. Wzrost tych roślin na tym jakże niekorzystnym siedlisku na prawdę zachwyca. Zebraliśmy trochę nasion w celu próby wyhodowania olszy zielonej na własny użytek. Zobaczymy czy skiełkuje. Jestem tego na prawdę ciekaw.

4 październik to także międzynarodowy dzień zwierząt - więc wszystkim zwierzakom wszystkiego najlepszego. Nie zapominajcie o małych przyjaciołach :)

środa, 3 października 2012

03.10.2012 Osiek - Grzybów

Droga do Grzybowa i z powrotem w pogodzie "barowej" ale za to co mogę powiedzieć - sezon na Dynię rozpoczęty ;) Nie wiem z czym i jak przyrządzać dynie, ale przy drodze tuż za Krakowem a przed Koszycami pełne pobocza dyń. Nie dość że ładnie wyglądają, to ponoć zdrowe.

Co do przyrody - wszystko się pochowało, ludzie jedynie pieczarki zbierają, gdzieniegdzie myszołów na drzewie, a przy stawach w Słupi - sporo ptaków, głównie kaczki, do tego czaple siwe, trochę mew.. ale nie było warunków do lepszego przeglądu...

Jutro do Bełchatowa

poniedziałek, 1 października 2012

30.09.2012 / 01.10.2012 Droga powrotna

Wczorajszo-dzisiejsza droga powrotna przyniosła sporo obserwacji... Może nie rozpisując się super konkretnie ile i gdzie, ale multum łań z młodymi, pojedyncze byczki w tym jeden ósmak / dziesiątak który nie chciał zejść z drogi, borsuk żerujący niemal na poboczu, dwie kuny biegające po liniach telefonicznych, polująca uszatka, czatujący puszczyk, sarny no i lisy w tym jeden z kurą w pysku. Jak na 250km to wydaje mi się że wynik zacny :) a tymczasem 2 dni w Krakowie, aż do środy ;)

niedziela, 30 września 2012

30.09.2012 Balnica - dzień siódmy

Balnica
Ostatni dzień na Balnicy. Poranek nieciekawy pogodowo, ale potem się poprawiło i zrobiła się piękna złota polska jesień. 22 stopnie, słaby wiaterek i błękitne niebo... Przyjechały 2 pociągi pełne turystów, ale poza tym - pusto. Jedynie jedna osoba na szlaku nas odwiedziła wieczorną porą a tak poza tym to cały dzień leniwy.
Chłodna noc się zapowiada, ale niestety nie będzie nam dane już sprawdzić jak bardzo chłodna, bo do rana będziemy już daleko stąd. Ale wróci się znowu, za parę tygodni? miesięcy ?

Luna tropicielka
Przyrodniczo - wczorajsza sarenka była niemal na pewno zmasakrowana przez rysia. Dziś została zaciągnięta pod drzewo i było jej już znacznie mniej - tak na prawdę skóra i kości kończyn. Kręgosłup z czaszką zaś wisiał na gałęziach nieopodal. Cóż... był tak blisko.... gdyby tak mieć fotopułapkę. Najpewniej będzie to jeden z zakupów który trzeba będzie przeprowadzić.

Tymczasem trzeba się pakować i wracać do rzeczywistości bo jutro o 10.30 jest już spotkanie umówione... Ech... a tak dobrze się pracowało...

sobota, 29 września 2012

29.09.2012 Balnica - dzień szósty

Dzięcioł zielony
 Kolejny spokojny dzień... No może nie tak jak poprzednie - ogromna ilość osób korzystających z kolejki przypuściła szturm na sklepik, ale ... odparliśmy atak. Co prawda prawdziwych turystów mało, mimo że do południa pogoda była idealna, ale na to wpływu nie mamy.

Rano pięknie przez chwilę pozował zawisak, który dał się uchwycić na kilku zdjęciach, a później do galerii fotograficznej doszedł jeszcze dzięcioł zielony, który bardzo przyjaźnie pozował siedząc na słupie, co zostało ukazane na sąsiedniej fotografii.

Poszliśmy sprawdzić za czym tak chodziła Luna, otóż nie dalej niż 200metrów od Balnicy znaleźliśmy świeże (24 godziny ?? - wilgotne mięso, tylko pojedyncze muchy, słaby zapach) truchło sarny.

Pozostałości sarny
Przez kogo zjedzone - ciężko rzec - albo wilki, albo ryś. Ogryzione dosyć dokładnie, ale nie rozszarpane na drobno, w dosyć gęstym miejscu, w pobliżu wykrotu i zwalonych drzew, a do tego nie przykryte. Typowałbym wilki, ale te prawdopodobnie byśmy usłyszeli, a nikt nic nie słyszał. Ryś przykrywa zasadniczo swoją ofiarę, a ta była odkryta, natomiast otoczenie, było bardziej rysiowe. Jutro pokażemy miejsce Wojtkowi, może będzie potrafił swoim doświadczeniem podpowiedzieć kto zacz to uczynił. Niestety ja nie mam jeszcze takie doświadczenia z tego typu ofiarami przez co trudno mi podać diagnozę.

Odchody niedźwiedzia
Po chwili spaceru, w trakcie którego napotkaliśmy jeszcze jedną kupę niedźwiedzia pełną borówek odwiedziliśmy konie które pasły się spokojnie na Solince, a powrót do Balnicy nastąpił bez dodatkowych przygód. Ciekawe czy dziś też będą wyły....

PS. nie wyły, natomiast, dało się słyszeć nocą klangor żurawi i nieodległe pohukiwanie puszczyka.