środa, 9 maja 2012

09.05.2012 III kontrola sowia w Beskidach

Zgodnie z metodyką udało się przeprowadzić trzecią kontrolę sów w Beskidach w regionie Jasienia (Beskid Wyspowy).

Początek nocy nie był obiecujący - cisza w lesie, cisza w runie... mimo braku wiatru praktycznie nic nie było słyszalne. Dopiero po dotarciu za 2gi punkt rozpoczął się ruch w lesie. Wpierw dało się słyszeć baraszkujące gryzonie między suchymi liśćmi na ziemi, a dosłownie chwilę później dało się słyszeć huczenie puszczyka uralskiego.
Brak chmur i księżyca sprzyjał obserwacjom gwiazd z polany pod szczytem Jasienia, w akompaniamencie dwóch kolejnych puszczyków uralskich. Łącznie 3 osobniki były słyszane.
Podczas zejścia udało się wejść na jelenie (2 młode byczki i łańka) które były wyraźnie zdziwione obecnością człowieka w lesie o takiej porze "dnia". Później jeszcze obserwacja sarny, a na kolejnych punktach 2 puszczyki zwyczajne i jedna uszatka. Obserwacja uszatki była o tyle przyjemna że było po wschodzie księżyca a przed wschodem słońca i czuć było nadchodzący dzień w akompaniamencie derkaczy :)

Później trzeba było powoli wracać z gór... Kierunek Zator.

wtorek, 8 maja 2012

08.05.2012 wycieczka przyrodnicza dla najmłodszych Zbiornik Dobczycki + Zaczarowane Wzgórze

Pierwsza z cyklu wycieczek i zajęć dla najmłodszych organizowanych przez Zaczarowane Wzgórze i realizowanych przeze mnie :)

Przedszkole na ptakach
Tym razem była to wycieczka przedszkola sióstr Nazaretanek z Krakowa. Cel wycieczki - Zbiornik Dobczycki, wieża widokowa w Brzezowej a na koniec odwiedziny Zaczarowanego Wzgórza w Czasławiu.

Wycieczka rozpoczęła się o godzinie 8.30. Po około godzinie dotarliśmy do celu gdzie dzieci i opiekunowie mogli dowiedzieć się trochę o zbiorniku Dobczyckim, jego założeniach, oraz poobserwować przez lornetki i lunety ptaki tam przebywające. W trakcie spaceru dużo radości przyniosło oglądanie gniazda bociana białego (z ptakami) oraz czapliska. Ponad to nad głowami latały stada dymówek i jerzyków.

Po przejechaniu do Brzezowej dzieci mogły doświadczyć i zrozumieć jak istotne w obserwacjach przyrodniczych jest zachowanie ciszy oraz czujności poprzez różne gry i zabawy :)

Na Zaczarowanym Wzgórzu zaś każdy miał możliwość przejażdżki konnej i poznania zwierzaków w minizoo a potem zjedzenia pysznej kiełbasy z ogniska.

sobota, 5 maja 2012

05.05.2012 Inwentaryzacja Osiek

Kolejny dzień w Osieku przyniósł kolejne niespodzianki!

Wschód nad Osiekiem
Przyjazd do Osieka nastąpił wieczorem, aby rano już koło wschodu słońca rozpocząć prace w terenie. Przejście transektów przyniosło ciekawe obserwacje - otóż wzdłuż potoku udało się "wydeptać" kropiatkę, oraz dało się słyszeć śpiewające rokitniczki. Z kilku miejsc dało się słyszeć dudki (prawdopodobnie para) oraz dość liczne wilgi. Zaskoczeniem była dla mnie obserwacja na terenie kopalni bociana czarnego. Ponadto udało się zlokalizować gniazdo myszołowa w jednym z lasów. Ogólnie trzeba przyznać że ten Osiek nie taki straszny ;)

czwartek, 3 maja 2012

03.05.2012 Monitoring Dzięcioła Trójpalczastego Cz. II

Ostatni dzień walki z dzięciołami 2012 przynajmniej w terenie... jeszcze kameralne sprawy zostaną ;)

Długa pętla w dzień 3 maja... więc majówka w pełni - ludzi na szlakach znaczne ilości,  ale trzeba walczyć. Gdzieniegdzie dało się słyszeć jakieś ciekawe ptaki, ale i tak nie było to szczytem radości..  od godzin południowych straszyć zaczęły czarne chmury natomiast szczęśliwie udało się zrealizować cały plan do godzin wczesnopopołudniowych. Ta kontrola przebiegała już z wyraźnie wiosennej atmosferze więc można śmiało powiedzieć - zima odeszła na kilka misięcy!


środa, 2 maja 2012

02.05.2012 Monitoring Dzięcioła Trójpalczastego Cz. II

Przedostatnia powierzchnia w ramach monitoringu.

Powietrze pachnące burzą czekającą w powietrzu ale trzeba iść... po przejściu pierwszych 2 punktów na trasie udało się spotkać żmiję... a podczas obserwacji z nieba poleciały pierwsze krople deszczu. Należało się schować w szałasie pasterskim i przeczekać, a tam rezydował jakiś mały gryzoń - nie chciał się na dłużej pokazać, tylko od czasu do czasu wychylał głowę spod jakichś szmat :) Po chwili burzy dało się wędrować dalej. Ptaki niezbyt chciały rozmawiać i się pojawiać, natomiast kontraty w krajobrazie były cudowne!
Praktycznie całą powierzchnię udało się zrealizować bez problemów - dopiero na przedostatnim punkcie doszło do załamania pogody i kolejna burza i rzęsisty opad deszczu nakazał szybką ewakuację... co warto powiedzieć w zajeździe na Rdzawce - bardzo dobry kociołek myśliwego ;) to tak w ramach obiadu :)

niedziela, 29 kwietnia 2012

29.04.2012 VII Zjazd Forum Przyroda, dzień III

Bernikla białolica
No i nadszedł ostatni dzień zjazdu.... W miarę dynamicznie udało się wykwaterować, a potem przejazd na 5 samochodów od wschodu do zachodu Doliny Baryczy. Po drodze mijaliśmy stado z ponad setką żurawi i mnogością gęsi. Odwiedziliśmy sporą liczbę miejsc - w tym staw z wcześniej widzianymi łabędziami krzykliwymi czy berniklą białolicą, a także gęsi białoczelne dały się pięknie obserwować. I tu dało się słyszeć dudki, a potem... potem pojechaliśmy w kolejne miejsca :) Obserwacje podgorzałki, kolejnych hełmiatek czy mewy czarnogłowej sprawiły że humory mogły być tylko dobre. Do tego kolejne szybujące kanie ! czego chcieć więcej? Słońce królowało na niebie i gdyby nie wiatr byłoby ciężko przetrwać zarówno ten jak i poprzedni dzień, a i tak wiele osób lekko cierpiało od tego słońca....
Podgorzałki
W kierunku do ostatniego punktu spotkania (rejon Żmigrodu i jeszcze jedno miejsce restytucji susła) przejechaliśmy jeszcze przez rezerwat łęgowy, kolejne zbiorniki z pięknie polującymi bielikami (z kilkudziesięciu metrów), czy pola z burzami piaskowymi :) powoli grupa zaczęła się wykruszać i ostatecznie na susły dotarły tylko 2 samochody, a później na drodze na Wrocław znowu się rozdzieliliśmy i w śpiewających nastrojach dojechaliśmy do Małopolski (z postojami w poszukiwaniu sów - rezultat puszczyk zwyczajny). Po drodze jadąc przez Kęty, Trzebinie, Kraków... ukończyłem podróż o 2.45...
Było męcząco, ale warto było! Cudowni ludzie, cudowne miejsce (z zewnątrz lekko straszyło), cudowna przyroda... czego chcieć więcej? Dziękuje wszystkim za Zjazd a w szczególności Clavikowi i BeaJolce za wkład w organizację, a wszystkim pozostałym dodatkowo za obecność i dobrą zabawę :)

A to tak w skrócie na wesoło o tym co się działo :)

a więcej zdjęć:

sobota, 28 kwietnia 2012

28.04.2012 VII Zjazd Forum Przyroda, dzień II

Dzień drugi czyli tzw. dzień dla kierowców....

kierunek - spacer po głównym kompleksie Stawów Milickich.
Tokujące perkozy dwuczube
Już na polach przywitały nas śpiewające potrzeszcze, później dał się słyszeć krętogłów, a potem było tylko ciekawiej. Wpierw przejście przez las i kanały w lesie, a potem wreszcie stawy. Zimorodki latające na potęgę, niestety nie chcące pozować, następnie perkozy rdzawoszyje, gęsi wodzące młode, nad lasami latające bieliki (czasem nawet w grupach po 20szt.), kanie czarne a w końcu wypatrzona została także kania ruda. Żerujące biegusy małe wśród biegusów zmiennych, latające rybitwy białowąse, czarne i białoskrzydłe,oraz cenna obserwacja w postaci krzyżówki orlikowej clanga x pomarina z nadajnikiem nad naszymi głowami.
Perkoz rdzawoszyi
Do tego żerujące żurawie, przebiegające gronostaje, dziury po bobrach, śpiewające i widziane wilgi, głosy dudków czy kukułek... po prostu bogactwo gatunków! Doniesienia o łabędziach krzykliwych i bernikli białolicej zaostrzyły apetyt ale tego dnia nie dołączyły one do zestawu gatunków. Dodatkowo pełno kapturek, a miejscami i inne pokrzewki dały się słyszeć. Taki obraz stawów wykreował się dnia pierwszego. Warta uwagi była także infrastruktura rowerowa w obrębie Milicza. Mnogość ścieżek i to dobrze oznakowanych i przygotowanych zdecydowanie zachęcała do odrzucenia butów na rzecz roweru przy przemieszczaniu się między stawami. Wracając niektórzy młodzi acz cenieni obserwatorzy przyrody mieli możliwość zaliczenia sobie kuropatwy ;-)

Bieliki
Po powrocie do ośrodka został rozegrany tradycyjny mecz piłkarski. Niestety murawa zostawiała wiele do życzenia a składy jeszcze więcej gdyż najdelikatniej mówiąc były niezbyt wyrównane. Co nie zmienia faktu że dostarczył on trochę radości wszystkim uczestnikom wyjazdu. Zarówno grającym jak i obserwującym. Później odbyła się grillowo-ogniskowa biesiada przy której prędkość wymiany zdań była zgodna z prędkością wymiany szkła... na koniec gospodarz ośrodka przyniósł przepalankę z jabłek z korą dębową... śliwowica może sie schować ;)

piątek, 27 kwietnia 2012

27.04.2012 VII Zjazd Forum Przyroda, dzień I

Kolejny dzień kolejna trasa, kolejny kierunek :)
Aż chciałoby się zacytować fragment Klenczona "Droga pełna słońca"

W ogniu chwil płonie czas, więc nie żałuj nóg,
Jeszcze ma dla nas świat kilometry dróg.
Tyle miejsc ile dat, świat nie mały jest,
Dzisiaj tu, jutro tam - inny każdy dzień.

Tym razem kierunek Milicz i VII Zjazd Forum Przyroda. Relacja ta będzie jak najbardziej subiektywna ;)

Siewkusy
Wyjazd nastąpił z Krakowa o godzinie 5.10 - czyli tzw. bladym świtem. Wpierw kierunek Trzebinia by zabrać stamtąd Felix'a (przy obserwacji kopciuszka) a następnie po Wojtka na Zator. Tutaj szybka lustracja stawów w poszukiwaniu jakichś smaczków, ale niestety poza niezdarnym łabędziem, rybitwami, czajkami, biegusami czy batalionami nie było niczego co by złapało nas za serce. Śpiewały pierwsze trzciniaki, trzcinniczki, brzęczki, przelatywały remizy a w zaroślach dał się słyszeć śpiew słowika. Znaczy się wiosna zagościła na całego. Widoczność perfect z możliwością obserwacji Babiej Góry znad Stawów..

Gęsi z młodymi
Następnie przejazd przez Ślunsk ciągle na zachód patrząc za kilkoma miejscami potencjalnie płomykówkowymi, ale bez rezultatu, by po kolejnych kilometrach dotrzeć na kompleks stawów Wielikąt. Tutaj do cennych obserwacji wymienić należy dzięcioła zielonosiwego, czy kilkanaście hełmiatek które dały się obserwować z dość niewielkiej odległości.


Następnym punktem na naszej trasie był rezerwat ornitologiczny Łężczok gdzie aktualnie odbywa się remont więc nie były one w pełni funkcjonalne, ale wzbudziły nasze zaintereswanie. Irytowani muchołówką białoszyją dotarliśmy do grądu z wielkim płatem czosnku niedźwiedziego z licznymi śladami żerowania dzięciołów na drzewach. Przy brzegu stawu dało się słyszeć kumkające płazy wszelakie, a rozmowa z leśniczym odpowiedzialnym za ten kompleks utwierdziła nas w jego wartości przyrodniczej.

Muchołówka białoszyja
Kolejne kilometry, przejazd przez Kuźnię Raciborską, miejsce wielkiej katastrofy pożarowej, i dalej aż do Kamienia Śląskiego. Warto dodać że przejazd był dla podróżnych na pewno radosny z uwagi na pochłaniane ilości alko pod różnymi postaciami, a na dodatek śpiewy i pozytywne nastawienie całej załogi.

Kamień Śląski powitał nas ludźmi z Salamandry zajmującymi się celem naszej podróży TAM czyli Susłem Moręgowanym. Po dłuższym wypatrywaniu ofiary udało się zaobserwować kilka osobników wychylających swoje łebki z różnych stron suślej łąki. Dla wszystkich na pokładzie był to nowy gatunek który dostarczył sporo radości - chociaż nie ukrywam rezerwat susła perełkowanego w Popówce bardziej mi się podobał... 

Dojazd do Milicza obfitował w dalsze obserwacje saren, gęsi czy bocianów...

Suseł moręgowany
Po dotarciu na miejsce część osób wyruszyła na prelekcje o Dolinie Baryczy, a część czekała na dalszych przybyszy wsłuchując się w śpiew słowików. Niektórzy dojeżdżający niestety z bliska mogli poznać sarnę, która niestety nie przeżyła tego spotkania, ale na szczęście auto przetrwało próby sił.

Wieczór minął na przyrodników rozmowach wieczornych :)

czwartek, 26 kwietnia 2012

26.04.2012 Montaż tablicy edukacyjnej - OTOP "Bliżej Natury"

26ego kwietnia po kilku miesiącach opóźnień udało się zamontować tablicę edukacyjną w ramach projektu Bliżej Natury.
Tablica informacyjna OTOP
na Starych Wierchach
Był to bardzo miły akcent w piękny kwietniowy dzień który aż się prosił by mimo załatwień krakowskich, chociaż częściowo spędzić w terenie. Tak więc koło 15 dzięki uprzejmości Matiego pojechało się jego Vitarą w rejon Obidowej, aby tam już z tablicą i zestawem mocującym wyjechać pod schronisko na Starych Wierchach. Mały terenowy uphill dostarczy pozytywnych emocji, a widoki na Tatry zapewniły pozytywne wzmocnienie tychże :) Dobrze że w końcu się udało :)
Na grzbiecie jeszcze miejscami dało się znaleźć łaty śniegu, natomiast widać że już wiosna rozpoczyna swoje królowanie w Gorcach.
Po zainstalowaniu tablicy i wykonaniu sesji zdjęciowej, oraz sesji zdjęciowej Zuzi w krokusach trzeba było wracać... następny dzień miał zacząć się wcześnie....

wtorek, 24 kwietnia 2012

24.04.2012 Monitoring Dzięcioła Trójpalczastego Cz. II

Poranek na przedwiośniu
Ostatni dzień - intensywny hardcore! walka z czasem i pogoń za kilometrami... w sumie to do końca nie wierzyłem że się uda - udało się :)
Dzień zaczął się wcześnie - jeszcze przed 7.00 było się w terenie poszukując dzięciołów na Praszywce. Wiele mogło wskazywać na to że passa się wreszcie odwróci - pierwszy dzięcioł słyszany wysiadając z auta, drugi na pierwszym punkcie, i kolejne na następnym. Niestety po takim dobrym początku dzięcioły jakby zapadły się pod ziemię.
Pierwsze przebiśniegi
Poza cudownymi widokami dzięki brakom w powierzchniach leśnych miłym aspektem było spotkanie z dwoma łańkami z kilkunastu metrów które spacerowały zupełnie się nieprzejmując. Później było tylko zejście w kierunku auta i przejazd do następnej powierzchni. Długa pętla między Rycerzową a Przegibkiem dalej pokryta była w znacznej mierze śniegiem, ale jego ilość była nieporównywalnie mniejsza niż jeszcze przed miesiącem. Miejscami nawet pojawiły się pierwsze geofity w postaci przebiśniegów. Cóż lepiej późno niż później. Ten brak nadmiaru śniegu pozwolił na sprawne przebycie trasy i realizację wszystkich założonych punktów, a nawet obiadokolacje w schronisku na Przegibku. Zejście lekko odmienną trasą pozwoliło obserwować wielkość wylesień i w sprawny sposób sprowadziło nas do samochodu...

Późna kontrola w Beskidzie Żywieckim została ukończona - dwa punkty Gorczańskie pozostały do realizacji na początek maja.