wtorek, 4 kwietnia 2017

Podziel się z nami, obserwacjami!

Chcesz usprawnić swoje umiejętności rozpoznawania przyrody dookoła siebie? Nic prostszego!

Zrób zdjęcie, dodaj do portalu iNaturalist.org (przez stronę lub aplikację) wraz z lokalizacją gdzie wykonano zdjęcie, spróbuj zidentyfikować gatunek lub skorzystaj z pomocy użytkowników w oznaczeniu Twoich obserwacji! Nauka przyrody nigdy jeszcze nie była tak prosta!

Poznawaj przyrodę w swoim otoczeniu wzbogacając otwarte światowe bazy danych przyrodniczych GBIF.

http://www.inaturalist.org

Każda zweryfikowana obserwacja zyskuje status obserwacji naukowej i może być wykorzystana do analiz! Więcej informacji o otaczającym nas świecie to skuteczniejsza ochrona przyrody. Każda dodana obserwacja wzbogaca wiedzę organów odpowiedzialnych za ochronę przyrody i środowiska nie tylko w naszym kraju ale i na świecie!


piątek, 8 stycznia 2016

200 postów minęło

Szanowni czytający!

200 postów minęło oraz trochę czasu w Wiśle upłynęło.
Dziękuje wszystkim którzy przez ten czas śledzili treści prezentowane na tym blogu.

Jest to ostatni post tutaj (przynajmniej tak mi się wydaje), a dalsze informacje o miejscach, wydarzeniach, relacjach z wypraw zamieszczane będą na stronie: www.wycieczkiprzyrodnicze.pl 

Zapraszam serdecznie!!

www.wycieczkiprzyrodnicze.pl

środa, 12 listopada 2014

Gdzie na ptaki? Do karmnika !!

Karmnik z gośćmi...
Listopad to najwyższa pora by pomyśleć o obserwacjach ptaków przy karmniku w trakcie nadchodzącej zimy. Dobrze się do tego jednak przygotować.

Tworząc miejsce pod nasz karmnik powinniśmy zadbać o to by ptaki czuły się przy nim bezpiecznie – osiągniemy to wybierając miejsce oddalone od najbliższych krzaków czyli miejsca gdzie mógłby czaić się drapieżnik.

Następnym ważnym elementem jest zadbanie o to byśmy mieli dobry widok na nasz karmnik – przecież chcemy podglądać kto tam się będzie żywił – lornetka i notes pod ręką – obowiązkowe.

Przegląd karmy dla ptaków
Na koniec rzecz chyba najważniejsza – odpowiedni pokarm. Musimy pamiętać o kilku ważnych elementach.
- Po pierwsze gdy już raz zaczniemy dokarmiać ptaki musimy być konsekwentni przez cały sezon zimowy. Nie może być to nasza krótkotrwała zachcianka. Ptaki, które nauczą się gdzie jest „łatwy żer” będą poszukiwały go szczególnie w „trudne dni”. Nie zawiedźmy ich oczekiwań gdyż może to być kosztem ich życia.
- Po drugie jedzenie w karmniku musi być świeże a nie spleśniałe. Czasem warto wysypać całą zawartość i usunąć zabrudzenia, a następnie ponownie napełnić karmnik.
- Po trzecie ważne jest czym karmimy ptaki – do tego celu najlepiej nadaje się mieszanka różnorodnych ziaren. Podstawę stanowić może słonecznik (może być niełuskany), a uzupełnieniem niech będą wszelkie inne ziarna pomieszane, które uda nam się zdobyć. Ważne by zadbać o dostęp ptaków także do pokarmu bogatego w tłuszcz. Smalec, wymieszany z ziarnami uformowany w kule, czy naturalna słonina bez soli i przypraw doskonale zdadzą egzamin.

Na zakończenie przypominamy postulat by nie karmić ptaków chlebem, drożdżówkami czy resztkami z naszego stołu. Ptaki, w przeciwieństwie do nas nie akceptują soli, która może być dla nich śmiertelny zagrożeniem. Nie bójmy się więc także zwracać uwagi ludziom którzy chcąc robić dobrze – szkodzą.

środa, 1 października 2014

Gdzie na ptaki? Zbiornik Dobczycki

Widok na Zbiornik Dobczycki
Nieopodal Krakowa znajdują się liczne miejsca do obserwacji ptaków. Jednym z nich jest Zbiornik Dobczycki. Sztucznie utworzony w latach 80-tych aktualnie pełni funkcje przeciwpowodziową, oraz dostarcza wody pitnej dla Krakowa.. W porównaniu z innymi zbiornikami jest mały, ale to nie umniejsza jego wartości, gdyż przez lata spotkano tu ponad 220 gatunków ptaków (ptaki.dobczyce.pl). Warto tu przyjechać zarówno wiosną, latem i jesienią, a także wczesną zimą gdy powierzchnia wody nie została jeszcze skuta lodem. Spotkamy tu zarówno gatunki pospolite jak i te rzadsze. Zbiornik jest noclegowiskiem dla mew, miejscem odpoczynku dla ptaków migrujących, a nawet dla kaczek morskich takich jak nury, uhle czy markaczki.

Zapora na Rabie w Dobczycach
Nad zbiornikiem nie ma infrastruktury, która pozwalałaby nam oddawać się pasji obserwacji ptaków, ale jest kilka łatwodostępnych miejsc z których warto prowadzić obserwacje. Warto mieć ze sobą lunetę, gdyż czasem odległości są znaczne i możemy mieć trudność z obserwacjami przy wykorzystaniu jedynie lornetki. Zapraszam do zapoznania się z propozycją miejsc, które naszym zdaniem warto odwiedzić w obrębie Zbiornika (warto mieć ze sobą samochód).
 
  • - Początek Zbiornika w Myślenicach (MAPS)
  • - Wał przeciwpowodziowy w Drogini (MAPS)
  • - Zatoka Wolnicy + cypel (MAPS)
  • - Zapora na Rabie w Dobczycach (MAPS

Tam gdzie jeszcze Raba ciągle jest rzeką, ale już są betonowe obwałowania symbolizujące początek Zbiornika znajduje się miejsce, które z pewnością warto odwiedzić. Do niedawna było ono jeszcze żwirownią, teraz zaś z uwagi na małą ilość zarośli stało się jednym z najciekawszych punktów ornitologicznych w okolicy. Szeroko rozlewająca się, ale płytka woda sprzyja obecności ptaków. Bez trudu, korzystając z lornetki, obserwować można tam czaple siwe, tracze nurogęsi, brodźce piskliwe czy sieweczki – najczęściej rzeczne, a rzadziej także i obrożne. Z pobliskich zadrzewień często usłyszeć można chichot dzięcioła zielonego, a nad wodą przy odrobinie szczęścia dojrzymy przemykającego zimorodka.

Sieweczka rzeczna w pełnej krasie!
Sieweczka rzeczna-jeden z tych gatunków ptaków, które warto znać będąc nad wodą. Często można dojrzeć je gdy przebiegają po piasku w poszukiwaniu pożywienia. Są małe, ale niesamowicie sympatyczne.Od sieweczki obrożnej wyróżnia je brak "obroży " oraz charakterystyczny żółty kolor dookoła oka. Ptak ten bardzo szybko biega, sprawiając wrażenie unoszenia się w powietrzu (małe, cienkie nóżki nikną w tempie kroków). Gniazda zakładane bezpośrednio na ziemi są łatwo dostępne dla drapieżników, a wysiadywanie jaj trwa ponad 3 tygodnie!!

Drugim z miejsc nad Zbiornikiem jest wał przeciwpowodziowy w Droginii. Jeszcze kilka lat temu zarośla wierzbowe w okolicy były znacznie niższe, teraz zaś widoczność jest znacznie utrudniona, ale i tak warto tu przyjść. Miejsce to jest optymalnym dla przejrzenia zachodniej części tafli wody. Niemal zawsze można dojrzeć stąd kormorany, łabędzie nieme, oraz liczne czaple siwe. Obecność tych ostatnich wynika z faktu, że na pobliskim wzniesieniu znajduje się czaplisko na którym od kilku lat każdego roku gniazduje kilkadziesiąt ptaków. W okresie zimowym z wału warto rozglądać się za bielikiem czy bielaczkami na zbiorniku.

Zatoka w Brzączowicach
Zatoka w Brzączowicach daje nam możliwość spojrzenia na północną część zbiornika. Miejsce to szczególnie warto odwiedzić wczesną zimą, gdyż u wylotu zatoki najczęściej udaje się zaobserwować nury. Do tego w miejscu tym często żerują perkozy dwuczube, a w głębi zatoki swoje gniazda mają łabędzie nieme.

Kiedy zbiornik jest zamarznięty warto wybrać się pod zaporę w Dobczycach, gdzie ptaki gromadzą się korzystając ze stosunkowo ciepłej niezamarzniętej wody.

Niezależnie więc od pory roku Zbiornik Dobczycki stanowi ciekawą propozycję zarówno dla początkujących jak i dla bardziej zaawansowanych ptasiarzy.

sobota, 30 sierpnia 2014

Gdzie na ptaki? Orawa

Pierwszy post z serii gdzie na ptaki. Na początek chciałbym zaprezentować dwa miejsca z rejonu Orawy. Obszar, który czasem jest pomijany, ale niewątpliwie zasługuje na uwagę miłośników ptaków. Większość osób poleca rejon Torfowisk Orawsko-nowotarskich, ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na rejon Lipnicy Wielkiej, a szczególnie na dwie lokalizacje:

Starorzecze Czarnej Orawy
Pierwsze z wymienionych miejsc jest dość łatwo dostępne. Wystarczy, że w Lipnicy skręcimy w drogę asfaltową na południe, którą dotrzemy do pól, a następnie trasą szutrową przemieścimy się dalej w kierunku wspomnianego przez nas starorzecza. Obszar ten leży na granicy Polski i Słowacji i koniecznie należy mieć przy sobie dokument potwierdzający naszą tożsamość. Miejsce jest dość popularne wśród wędkarzy, dlatego nie powinny nas zdziwić inne auta stojące w pobliżu. Warto ubrać kalosze, gdyż część terenu może być lekko podmokła. Starorzecze ma swój urok - można tam spędzić 20 minut lub kilka godzin. Lokalizacja wręcz idealnie nadaje się na stworzenie mini czatowni i wykonywanie zdjęć przyrody. Jakich gatunków można się tam spodziewać? Dość licznie występują kaczki krzyżówki, pliszki siwe, łyski, kokoszki, czaple siwe, sroki, a także zimorodki, a jeśli mamy trochę szczęścia spotkać można tu pliszkę cytrynową! Jest to wyjątkowo rzadki gatunek pliszki, którego spotkanie w Polsce jest bardzo trudne.

Zimorodek (Alcedo atthis)
Zimorodek dawniej ziemiorodek. Kolorowy niczym klejnot jest jednym z najpiękniejszych ptaków występujących w naszym kraju. Wiele osób wierzy, że nazwa jest dowodem na to, iż rodzi się zimą. Prawda jest jednak taka, że młode rodzą się pod ziemią (niczym klejnoty), w przygotowanej wcześniej przez rodziców norze (tunel długości ok. 1 m). Gniazdo pod ziemią utworzone jest nie z patyków, a z rybich ości. Dorosły ptak odzywa się charakterystycznymi, głośnymi piskami-gwizdami, które niosą się nad wodą. Często można go zaobserwować gdy przesiaduje na cienkich gałązkach nad wodą oczekując pojawienia się potencjalnej ofiary (najczęściej małej ryby), którą łowi szybkim atakiem pikując niemal pionowo w dół. Po udanym polowaniu powraca na jedną z gałęzi, gdzie zjada ofiarę. 
 
Drugie ze wspomnianych miejsc jest idealne do obserwacji ptaków szponiastych.
Trzmielojad (Pernis apivorus)
Konieczna do tego jest jednak luneta, gdyż odległości są spore. Rejon Orawy stanowi naturalny korytarz migracyjny wykorzystywany przez ptaki. Duża ilość otwartych przestrzeni sąsiadujących z dzikimi, górskimi lasami jest optymalnym miejscem żerowania dla orłów przednich, orlików krzykliwych, myszołowów czy pustułek. W trakcie migracji (wrzesień-październik) zdarzają się tu także większe rzadkości jak na przykład zalatujące kurhanniki czy sokoły wędrowne.


Jeśli macie swoje obserwacje, uwagi czy wskazówki odnośnie wyżej opisanych miejsc zapraszam do komentarzy poniżej :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Nowa formuła, nowe działania

Euplagia quadripunctaria / Krasopani hera - z jednej z wypraw...
Minął ponad rok od ostatniej mojej aktywności na tym blogu...
Sporo się w tym czasie zmieniło, zmieni się również forma jego prowadzenia. Blog zostanie silnie wzbogacony pięknymi zdjęciami autorstwa Pauliny Wietrzyk.
Poza tradycyjnymi relacjami z działań pojawią się cyklicznie nowe posty na temat poszczególnych gatunków ptaków, ssaków, tropów czy miejsc do obserwowania przyrody.
Pewnie co jakiś czas dojdą też moje prywatne przemyślenia. Zobaczymy jak to zadziała.
Wiem, że o zmianach już wcześniej raz informowałem, teraz zaś... będą one na pewno!

piątek, 12 kwietnia 2013

12.04.2013 Warsztaty edukacyjne

Tym razem z informacjami o Naturze 2000 odwiedziłem szkołę w Jordanowie gdzie spotkałem się z tamtejszymi nauczycielami. Nie zabrakło ciekawych uwag i spostrzeżeń dotyczących ich terenu, wraz z ciekawą dyskusją o tym jak działać by wreszcie przyroda była szanowana a nie traktowana jako przeszkoda w rozwoju. Jedne z ciekawszych warsztatów które miałem przyjemność prowadzić w ostatnim czasie.
A później, po warsztatach na sowy! Ale o sowach będzie osobna notka ;)

środa, 10 kwietnia 2013

10.04.2013 Warsztaty edukacyjne

Tego dnia odbyły się warsztaty dla nauczycieli poświęcone Naturze 2000. Tym razem nauczyciele z zespołu szkół przygotowujący się do realizacji projektu biologicznego chcieli dowiedzieć się czym jest tajemnicza Natura 2000 i jak o nią oprzeć swój przygotowywany projekt. Blisko 40 osób wysłuchało wiadomości o tym gdzie ta sieć funkcjonuje, co chroni, na jakiej zasadzie działa... Pod koniec warsztatu otrzymali wszyscy pamiątkowe dyplomy i materiały dydaktyczne.

niedziela, 7 kwietnia 2013

6-7.04.2013 Warsztaty edukacyjne Zaczarowane Wzgórze

Dwudniowy piknik przyrodniczy dla dzieci na Zaczarowanym Wzgórzu cieszył się niemałym zainteresowaniem. Mieliśmy szukać śladów wiosny, natomiast przyroda nam zrobiła psikus bo śniegu było co nie miara... tym samym zrealizowanie założeń programowych było trudne. Do tego wiatr, chłód, wilgoć nie ułatwiały realizacji programu. Niemniej dzieci dowiedziały się dlaczego rośliny kwitną w lesie na wiosnę, oraz co można w tym lesie spotkać, jakie ptaki przylatują u nas na wiosnę i skąd oraz wiele innych ciekawych wiadomości... Sporo zajęć musiało odbyć się w wersji kameralnej z kolorwankami, quizami, rebusami i innymi atrakcjami. Do tego miały możliwość skorzystać z jazdy konnej co również wywołało ich szeroki uśmiech. Kolejny piknik przyrodniczy już w czerwcu, zobaczymy czy tym razem pogoda pozwoli nam na jego lepszą realizację.

poniedziałek, 25 marca 2013

15.03.2013 - 24.03.2013 Monitoring Rzadkich Dzięciołów MRD cz.1

Post będzie zbiorczy bo trudno by opisywać każdy dzień po dniu, ale myślę że temat zostanie wyczerpany.

Krajobraz gorczański
Mimo że wiosna kalendarzowa się zbliża to przyroda jakby tego nie zauważyła. Kolejne dni zdecydowanie to potwierdzały. Kontrolę rozpocząłem od Gorców (gdzie przywitał mnie mróz -20 w nocy, ale piękne błękitne niebo za dnia), przez śnieżno-wietrzne dni w Beskidzie Żywieckim, które również zakończyły weekendowe nocne mrozy na poziomie -kilkunastu stopni. Śniegu jeszcze niemal wszędzie zalega - najwięcej w Gorcach, gdzie brodzenie i człapanie nawet w rakietach było męczące, ale bez nich byłoby praktycznie niemożliwe. Przez te 9 dni udało się zrealizować 10 powierzchni kontrolnych, ale kilka dni trzeba było przeczekać, bo śnieg, wiatr i mgła nie dawały pracować. Mimo rozlicznych poszukiwań nigdzie jednak nie dało się znaleźć prawdziwych śladów wiosny w postaci chociażby ładnie rozwiniętych lepiężników, czy innych drobnych botanicznych smaczków.

Dzięcioł trójpalczasty portret
Co zaś do obserwacji - kilka białogrzbietów, kilka trójpalczaków - to tak z dzięciołów za którymi głównie chodziło się po tych lasach - ale to jeszcze nie szczyt sezonu - widać to wyraźnie. Dosyć cicho po lasach i chyba druga kontrola będzie bardziej obfita. Mam taką nadzieję, bo inaczej wyniki wyjdą w tym roku zatrważające. Ale nie samymi dzięciołami człowiek żyje - sarny, lisy, jelenie... do znudzenia :) Z ciekawych rzeczy - w rejonie Sopotni na potoku, podobnie jak w Rycerce i Soblówce pojawiła się wydra której w latach ubiegłych jakoś nie dostrzegłem (tropy, ślady).
Orzeł przedni
Poza tym raz natrafiło się na świeże tropy rysia (pewnie z nocy) który szedł za sarną, a później stare tropy watachy wilczej (to wszystko nieopodal Rysianki). Dodatkowo świeży trop pojedynczego wilka między Raczą a Przegibkiem, ale z uwagi na to że trzeba było patrzeć za dzięciołami nie udało się go dojść... a podejrzewam że był blisko, bo tropy przy mnie zmieniały swoją jakość z uwagi na panujące warunki pogodowe. Nigdzie tym razem nie natrafiłem na ślady misia - pewnie te jeszcze sobie przysypiają, bo zima się troszkę przeciągnęła . Pewnie takie spotkanie będzie przy późniejszej kontroli :) Z ptasich rzeczy fajna obserwacja 2 orłów przednich - chyba najciekawsza z całego wyjazdu :) do tego puszczyki krzyczące w Rycerce czy obserwujące moje poczynania w Soblówce i podejrzenie uralskiego (wielkość, kształt by się zgadzał tylko daleko i ciemno i leciał :( )

Zostały jeszcze dwie powierzchnie pod Baranią Górą, ale tam zawitam pewnie po Świętach. Trzeba rozkładać przyjemność w czasie, a dalsze kontrole już od 15 kwietnia ;)

niedziela, 10 marca 2013

10.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 8

na Grabarce
Ostatni dzień podróży który nie przyniósł wiele nowości. Z fajnych rzeczy to ogromne stado jemiołuszek jeszcze w Białowieży, do tego dzięciołek na odchodne. Żubra nie udało się już nigdzie dojrzeć, ale to jeszcze nie koniec drogi - postanowiliśmy zażyć trochę kultury - kierunek Grabarka. Święta Góra Prawosławnych zrobiła wielkie wrażenie na gościach, a i mnie jak zawsze tam szybciej serce zabiło. Każdego roku to miejsce wygląda trochę inaczej i widać że żyje i chyba to jest jego wielką magią i siłą.
Później droga w dolinę Bugu by jeszcze ostatni raz spróbować wypatrzeć wydrę, niestety postoje w Mielniku i Drohiczynie mimo pięknych widoków nie dostarczyły nam nowego gatunku. Później już tylko droga do Warszawy z ładną obserwacją srokosza i kilkoma stadami saren. Trudno się było rozstać, gdyż była to na prawdę fajna grupa i zdecydowanie miło będę ją wspominał.

sobota, 9 marca 2013

9.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 7

w muzeum BPN
De facto ostatni dzień naszej wycieczki. Jutro już tylko transfer do Warszawy (pewnie przez jakieś przyrodniczo i kulturowo ciekawe obiekty), ale to nie to samo. W nocy i nad ranem sypnęło śniegiem, więc jest szansa na jakieś tropy. Może wilk? może ryś? kto wie co się w puszczy czai.
Dzień spędziliśmy na zasadniczo lokalnych działaniach. Na początek wizyta w muzeum Białowieskiego Parku Narodowego, która chyba przypadła do gustu gościom. Dość ciekawa wystawa, sporo przekrojowych informacji, przyzwoita oprawa audiowizualna - to wszystko złożyło się na spędzenie miłego czasu w budynku. Do tego wizyta na wieży widokowej, z której raz jeszcze udało się nam wypatrzeć stado jemiołuszek. John definitywnie wygrał zakład ze znajomym że jeszcze te ptaki zobaczy. Do tego w Parku Pałacowym można było jeszcze opatrzeć się z dzięciołem średnim, który pięknie pozował na pniu wejmutki.
Czyż z Olsu.
Kolejnym przystankiem na naszej trasie była wizyta na Wysokim Bagnie idąc od strony Jagiellońskiego. Główny cel - dzięcioł białogrzbiety (którego śladów żerowań była tam ogromna ilość) i sóweczka (która w borze na torfie lubi się objawiać). Tropów na trasie było niestety jak na lekarstwo. Pojedyncze świeże tropy lisa, kuny, pojedyncze sarny... właściwie nic wielkiego. Później zaś dały koncert dzięcioły. Te dzisiaj dopisały - ale nie nasz najbardziej poszukiwany. Objawił się dzięcioł zielonosiwy, objawił się duży, czarny, a chwilę później przy Carskiej Restauracji jeszcze dzięciołek. Na trasie w olszynach ciągle towarzyszyły nam czyże. Niektóre zdecydowanie mało płochliwe pięknie pozowały do zdjęć. Na terenie rezerwatu objawił się jeszcze przelotnie jarząbek (najprawdopodobniej)... cóż - nie wszystkim wszystko pisane.
Tropy dzika i warchlaków
Po chwili odpoczynku w Carskiej ruszyliśmy jeszcze na Trakt Graniczny odszukać wspomniane dzień wcześniej przez znajomych sóweczki. Po drodze udało nam się wypatrzeć jeszcze bobra, który pięknie zajadał się kłączami na brzegu rzeki. Faktycznie Adam rację miał mówiąc że jest on w tamtym miejscu regularnym gościem. Na Granicznym mimo usilnego gwizdania sóweczki były cicho. Spacer tam i z powrotem przyniósł jednak ciekawe tropy - dzików dorosłych wraz ze stadem warchlaków. Na początku tropy te zdziwiły mnie, bo nie rozpoznałem ich od razu, ale później wszystko stało się jasne. Po prostu wielkość raciczek małych była dla mnie za mała na cokolwiek co znam. Sóweczka zdecydowała się jednak milczeć. Jutro jeszcze podejmiemy jedną próbę w innym miejscu...
Wieczorem przy Wejmutkowym kominku prowadziliśmy jeszcze rozmowy i prezentacje odnośnie wilków i wydr. Nie było na żywo, to chociaż w wersji elektronicznej się z nimi zapoznaliśmy.
Ogólnie Wejmutkę jako przyrodnicze miejsce noclegowe w Białowieży serdecznie polecam. Przyjazna ciepła atmosfera, dobre i obfite jedzenie, ciche pokoje, a więc wszystko co jest do szczęścia potrzebne.

piątek, 8 marca 2013

8.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 6

Kuźnia dzięcioła dużego
Pogoda dalej dopisuje, co prawda poranek nie był zachwycający, ale ciągle bez tragedii. Dokuczać zaczął jednak dość silny wiatr który troszkę potęgował odczucie chłodu. Plan na dzisiaj - znaleźć wydrę, znaleźć żubry. A miała w tym nam pomóc wycieczka w kierunku Narewki, Starego Masiewa i Siemianówki.
Zaczęliśmy od wizji lokalnej na zalanym przez bobry terenie nieopodal Starego Masiewa. Wielkość obszaru który udało im się przekształcić zaledwie kilkoma tamami zrobiła duże wrażenie. Staraliśmy się tam odnaleźć dzięcioły, ale niestety wiatr utrudniał nam to zadanie przez co zostało ono zakończone niemal porażką. Nie całkowitą jednak, bo udało się znaleźć kuźnie dzięcioła dużego, wypatrzeć jarząbka, a także żubrzy drapak oraz znaczną ilość odchodów - ergo - one tam gdzieś są! Niestety jeszcze nie zobaczliśmy ich teraz w lesie, a szkoda - zawsze to ciekawiej niż zobaczyć przy brogach czy na pastwisku. No ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Żubrzy drapak z sierścią
Następnie przejazd w kierunku wieży widokowej w Maruszce, z której spodziewaliśmy się dokonać wydry. Niestety, ta dalej nie chciała się nam pokazać. Z wieży jednak udało się wypatrzeć mieszane stado łabędzi niemych i krzykliwych, ale niestety niewiele ponad to. Później jeszcze kontrola wałów zbiornika i lustra wody pod przejazdem kolejowym, ale bezskuteczna. Jednym pozytywnym aspektem było znalezienie ogromnej ilości odchodów wydry przy brzegu, ale samego zwierzaka nie udało się nam zlokalizować. Czas wracać do poszukiwań zwierza we wspomnianych dzień wcześniej przez Adama W. Zabrodach.

Odchody żubra
Plan okazał się dobrym, bo napotkaliśmy ogromną ilość odchodów żubrzych, tropów, legowisk, ale ... nie żubra. W pewnym miejscu mimo silnego wiatru znaleźliśmy jakieś zastoisko powietrzne bo udało się nam poczuć zapach żubra! One tam musiały leżakować pewnie przez ostatnią noc ? bo był to zapach zaiste intensywny. W sumie poczuć zapach żubra jest chyba trudniej niż go zobaczyć. Cóż - poznajemy otaczającą nas przyrodę wszystkimi zmysłami - nie tylko wzrokiem. Po kilku godzinach spędzonych w okolicy, dość bliskiej obserwacji bielika, stada jemiołuszek, saren na pastwisku, postanowiliśmy powoli wracać. Jeszcze kontrola Straży Granicznej, a potem ... spotkanie z Żubrami - w Gruszkach. W miejscu które już tego dnia kontrolowaliśmy, ale wtedy było puste. Cóż - dobry żubr nie jest zły :)
Później już tylko powrót do hotelu i spokojny wieczór w dobrym towarzystwie. Czasem dobrze jest zobaczyć starych znajomych :)

czwartek, 7 marca 2013

7.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 5

Pogoda o poranku lekko gorsza niż dnia poprzedniego, ale mimo wszystko wierzymy w to że się wyklaruje i że będziemy mogli czerpać prawdziwą przyjemność z kolejnego dnia na Podlasiu, a dokładniej w Puszczy Białowieskiej.
Dzień rozpoczęliśmy od wizyty w Teremiskach by zapytać jednego lokalnego dziennikarza czy wie coś o żubrach w swojej okolicy. Spotkanie z Adamem przebiegło bardzo przyjaźnie i niewykluczone, że w dłuższej wersji powtórzymy je jeszcze w tym tygodniu.
Las zbuchtowany przez dziki
Później już kierunek Kosy Most, a tam kolejne przyrodnicze spotkania - między innymi z kuźnią dzięcioła dużego, dzięciołem średnim czy orzechówkami. Niestety mimo najszczerszych chęci w "ostojach" nie udało się napotkać żadnego żubra, ale będziemy próby dalsze podejmować.Udało się natomiast z trochę większej odległości usłyszeć jak te krowy muuuczą. Również tamtejsza sóweczka nie chciała się odezwać. Wielkie wrażenie wywarła na nas natomiast (szczególnie na naszych zachodnich gościach) ilość terenu zbuchtowanego przez dziki - całe połacie lasu czarne od ziemi, zamiast białe od śniegu. Szok. Przyjemnie natomiast że z pewnej odległości, ale chciały się pokazać i nie uciekały za daleko. Zawsze miło popatrzeć na te stwory. W drodze powrotnej (poza pierwszymi w trakcie tego wyjazdu ale niezbyt wyraźnymi tropami wilków) dało się słyszeć pierwsze dla mnie w tym roku wołanie jarząbków
Zimowe gniazdo wiewiórki
spadłe z drzewa...
Drugą część dnia wypełnił rezerwat ścisły czyli obręb Orłówka. Pięknie, spokojnie a co najważniejsze pusto! Jako jedyni wraz z przewodnikiem mogliśmy zanurzyć się wgłąb tego lasu o charakterze naturalnym, by poznać jego historię czy niektórych mieszkańców. Niewątpliwie historia regionu i samego lasu wywarła wrażenie na gościach, natomiast zmiany jakie da się zauważyć rok do roku wywarły wrażenie na mnie. Niby ten sam fragment lasu a zmienia się strasznie dynamicznie. Piękna sprawa. W czasie przejścia udało się nam wypatrzeć dzięcioła trójpalczastego, usłyszeć wołanie dzięcioła czarnego, dojrzeć 2 jelenie (szpicak + łańka), odnaleźć ślady żerowania dzięciołów (w tym białogrzbietego) dojrzeć wyjątkowe gniazdo strzyżyka, czy dowiedzieć się jak wygląda zimowe "gniazdo" wiewiórki. Jego wielkość i bogactwo konstrukcji mnie istnie zachwyciło i myślę że naszych turystów także - szczególnie że Ci mają jakąś słabość do tych rudych stworów.

Jutro kierunek Siemianówka i okolice :) może wreszcie uda się wydrę wypatrzeć ?

środa, 6 marca 2013

6.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 4

wschód nad Dobarzem
No i kolejny dzień transferowy który zaczął się niewątpliwie wspaniale! Decyzja by wyjść w teren jeszcze przed wschodem słońca była idealnie trafna! żurawie skrzeczące nad głową z ich charakterystycznym biciem skrzydłami, trznadle rozkręcające się na dobre, jemiołuszki z czyżami na pobliskich drzewach, gęsi z oddali... a do tego kolory i zdrowy chłód poranka! tak można zaczynać dzień i od razu człowiek czuje się zdrowszy! Do tego kotki na leszczynie i bazie wyraźnie wskazują na to że wiosna już tuż... mimo że na weekend jeszcze wróci na chwilę mróz....

Bóbr europejski
Później przejazd (dalej szukając wydry) przez Tykocin (mogłaby gmina wyczyścić teren pod wieżą widokową) - gdzie po drodze zamiast wydry trafił się srokosz, aż do Narwiańskiego Parku Narodowego. Tuż na jego progu harcowały 3 wiewiórki które strasznie spodobały się anglikom (u nich od lat 60 tych tylko szare wiewióry). A sam NPN przywitał nas miłą rozmową z Panem Dyrektorem, a następnie wspaniałym spotkaniem z bobrem. Kilkanaście minut obserwacji z odległości kilku metrów - szukanie pożywienia, higiena, wybieranie najsmaczniejszych kąsków, pływanie... wszystko to jak na dłoni! do tego pogoda dopisała, więc wrażenia zapadły bardzo pozytywnie w pamięć. i te ich wierzby głowiaste przy zerwanym moście... Tam zaś tylko wycinają trzciny kosą więc jest to dodatkowy aspekt będący częścią naszego folkloru :)

Dalszy przejazd do Białowiejskiej puszczy przyniósł już tylko sarny... no i bobra w parku pałacowym. Niestety żadna kuna się nie objawiła, ale cóż... A jutro postaramy się sprawdzić czy faktycznie wszystkie gatunki dzięciołów są już w Parku pałacowym...

wtorek, 5 marca 2013

5.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 3

Żurawi marsz...
Kolejna odsłona pięknej słonecznej pogody. Trzeba taki dzień było zacnie wykorzystać, co też od samego rana uczyniliśmy. Wpierw na polanie na której zlokalizowany jest hotel przebywały jemiołuszi, które można było podziwiać z okna, a chwilę później dały pierwszy tego dnia koncert żurawie! Ich głos zawsze mnie zachwyca i dociera wgłąb ludzkiej duszy.
Później już przejazd przez okoliczne lasy, pola i łąki... Wpierw obserawcje raniuszków, potem gęsi... a to dopiero początek dnia. Co chwilę z oddali docierał do nas klangor żurawi.

Łoś telemetryczny portret
Przejazd przez basen południowy zaowocował licznymi obserwacjami ptaków - gęsi (gęgawy głównie), łabędzi (wśród niemych były też krzykliwe), kaczek (gągoły, cyraneczki, czernice, krzyżówki, tracze nurogęsi, a z ciekawszych także bielaczki), szponiastych (bieliki, myszołowy włochate, myszołowy zwyczajne), wróblaków wszelakich (stada czyżów, pełzacze, pierwszy raz w tym roku wiosennym śpiewem odzywające się trznadle!); a także ssaków w postaci 2 norek amerykańskich, kilku łosi a także cn. 4 jeleni w tym jednego szpicaka. No i na zakończenie dnia trafiły się jeszcze żurawie z absolutnie bliska. Kilkanaście - kilkadziesiąt metrów - coś niesamowitego, a do tego jak zaczęły się odzywać.... ach... serce się radowało :)
Ciekawe co przyniesie kolejny dzień :)

poniedziałek, 4 marca 2013

4.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 2

Biebrza - dzika rzeka
Dzisiejszy dzień przyniósł wymarzoną pogodę i zdecydowanie ciekawe obserwacje przyrodnicze. Jeszcze przed śniadaniem dało się słyszeć wołanie dzięcioła czarnego z pobliskiego lasu.
Na początek postanowiliśmy pojechać w kierunku Kopytkowa licząc na liczne spotkania z wydrami, bobrami czy norkami... niestety nasze oczekiwania nie zostały spełnione w 100% W czasie przejazdu jeszcze przez las udało się z odległości kilku- kilkunastu metrów obserwować stado jemiołuszek które okazało się bardzo istotnym dla naszych gości, mieli oni także możliwość obserwacji łosiów już w świetle dziennym. Następnie już na otwartej przestrzeni kilkakrotnie obserwowaliśmy kołujące i polujące bieliki czy myszołowy włochate, a nad samą rzeką liczne gągoły.
Sama rzeka w połączeniu z pięknym słońcem i błękitem nieba wywołała bardzo pozytywne wrażenia, zachwycając swoją dzikością. Jak wspomniałem wydry nie spotkaliśmy, natomiast jej odchody kilkakrotnie. Cóż... jak nie teraz to następnym razem.
Zachód słońca nad bagnami
Później skierowaliśmy swoje kroki na Kapice w rejon gdzie trochę ponad miesiąc temu piękny koncert urządzały dzięcioły białogrzbiete, oraz gdzie wspaniale było widać ślady bobrzej aktywności. Chyba nasi turyści ekolodzy nie do końca zdawali sobie sprawę z tego jak taki bóbr potrafi zmieniać środowisko. Niestety dzięcioły tym razem nie współpracowały.. dalej. Trochę mnie to martwi.
Później już droga w kierunku Dobarza, ale przejeżdżając przez Osowiec opowiadając o ruinach twierdzy, kontrolując także pobliskie wsie pod kątem ptasim (gile, kruki, mazurki, szczygły....).

Na zakończenie dnia odwiedziliśmy wieże w Gugnach - licząc na przechodzące wilki czy łosie. Tutaj udało się nam jednak zaobserwować "jedynie" dziki, lisy, żurawia, a o zmierzchu piękny koncert dał z sąsiedniego lasu puchacz. Nie udało się go wypatrzeć ale huuuuczał potężnie.

Jutro pętla przez basen południowy i poszukiwania tych co nurkują i pływają i na ryby apetyt mają ;)

niedziela, 3 marca 2013

3.03.2012 Kierunek Biebrza i Białowieża dzień 1

Wieczorne łosiowe spotkanie
Więc zaczął się kolejny dzień prezentowania polski we współpracy z Felix Felger Wildlife Tours.
Turystów spotkałem w samo południe na Okęciu by później ruszyć na północny wschód. Bardzo przyjaźni ludzie którzy od początku mnie pozytywnie zaskoczyli. No więc jazda... obserwacje kawek, gawronów i wron siwych w Warszawie w czasie trasy, a potem już tylko ciekawiej. Po zjechaniu z S8 naszym oczom ukazał się myszołów który mógł być włochatym, następnie 2 żurawie, lis, sarna... a po dojechaniu na Strękową Górę rozpoczęło się szaleństwo. Całość obserwacji utrudniał jedynie silny wiatr, ale ogólnie wrażenia bardzo pozytywne. Tracze, gęsi, żurawie, latający nad głową bielik, któryś „hawk” bo strasznie krótka obserwacja więc nie powiem czy jastrząb czy krogulec, odchody przypominające wilcze (tylko że strasznie blisko domów – ale wielkość i skład odpowiedni), kawałek dalej spotkanie z bobrem, a następnie bliskie spotkania z łosiami które stały przy drodze i nie chciały się za daleko od niej odsuwać w trakcie prowadzenia obserwacji. Do tego zachwyt i szok nad ilością drzew ściętych przez bobry i powierzchnią zajętą przez Ols biebrzański.... myślę że pierwszy dzień przyniósł kilka dobrych obserwacji, a przecież był to dopiero dzień transferowy.

sobota, 2 marca 2013

02.03.2013 – kierunek Bieszczady II, dzień 7

Na Łączanach
Tym razem dzień zaczęliśmy dość wcześnie, a to także z uwagi na silny wiatr który nie pozwalał się wyspać. Nasze obserwacje rozpoczęliśmy od odwiedzenia stawów bobrowo-wydrowych, ale tym razem bez znacznych sukcesów. Jednak poprzedni dzień był znacznie ciekawszy i bardziej obfitujący w doznania. Następnie spacer na słowacką stronę, gdzie oczekiwaliśmy sóweczki, dzięciołów, jarząbków, ale dostaliśmy tylko kruki i widoki. Później już tylko jazda na północny zachód. Przez Orawę, Krowiarki, Łączany do Trzebini... Na Orawie pustki – tylko pojedyncze drapole w postaci pustułki czy myszołowa zwyczajnego, a następnie fragment trasy bez większych rewelacji. Na Łączanach gdzie liczyliśmy na spotkanie bielika pojawiły się jedynie głowienki, czernice, gągoły, krzyżówki... ale nic co by nas specjalnie za serce uchwyciło. Całość wyjazdu zakończył piękny zachód słońca i trzeba było się rozstać. Mam nadzieję że nasz turysta dobrze zapamięta ten czas.

piątek, 1 marca 2013

01.03.2013 – kierunek Bieszczady II, dzień 6

Susza na Klimkówce - zapora
No więc tak... dzień transferowy więc niewiele się działo. Przejazd przez Bieszczady, odwiedziny w kapliczce balnickiej, a potem już długa droga przez Beskid Niski w kierunku Łapszy Niżnych. Szczerze mówiąc pogoda nie była zbytnio łaskawa, więc przez całą drogę udało się zobaczyć jedynie kilka myszołowów, skowronki... ale bez rewelacji. Andrew prawdopodobnie słyszał żurawie rano przed śniadaniem przelatujące nad ośrodkiem ale nie był pewny czy dobrze rozpoznał ten głos.

Wieczór pod znakiem bobrów i wydrów... cn. 2 wydry, i jeden bober, o ile nie dwa i do tego jeszcze sarny :) w sumie fajny widoczek, szczególnie że wydry jeszcze miauczały coś po swojemu :) Próby odnalezienia jakiegoś puszczyka zakończyły się niepowodzeniem - prawdopodobnie z uwagi na silny wiatr... :(