sobota, 29 września 2012

29.09.2012 Balnica - dzień szósty

Dzięcioł zielony
 Kolejny spokojny dzień... No może nie tak jak poprzednie - ogromna ilość osób korzystających z kolejki przypuściła szturm na sklepik, ale ... odparliśmy atak. Co prawda prawdziwych turystów mało, mimo że do południa pogoda była idealna, ale na to wpływu nie mamy.

Rano pięknie przez chwilę pozował zawisak, który dał się uchwycić na kilku zdjęciach, a później do galerii fotograficznej doszedł jeszcze dzięcioł zielony, który bardzo przyjaźnie pozował siedząc na słupie, co zostało ukazane na sąsiedniej fotografii.

Poszliśmy sprawdzić za czym tak chodziła Luna, otóż nie dalej niż 200metrów od Balnicy znaleźliśmy świeże (24 godziny ?? - wilgotne mięso, tylko pojedyncze muchy, słaby zapach) truchło sarny.

Pozostałości sarny
Przez kogo zjedzone - ciężko rzec - albo wilki, albo ryś. Ogryzione dosyć dokładnie, ale nie rozszarpane na drobno, w dosyć gęstym miejscu, w pobliżu wykrotu i zwalonych drzew, a do tego nie przykryte. Typowałbym wilki, ale te prawdopodobnie byśmy usłyszeli, a nikt nic nie słyszał. Ryś przykrywa zasadniczo swoją ofiarę, a ta była odkryta, natomiast otoczenie, było bardziej rysiowe. Jutro pokażemy miejsce Wojtkowi, może będzie potrafił swoim doświadczeniem podpowiedzieć kto zacz to uczynił. Niestety ja nie mam jeszcze takie doświadczenia z tego typu ofiarami przez co trudno mi podać diagnozę.

Odchody niedźwiedzia
Po chwili spaceru, w trakcie którego napotkaliśmy jeszcze jedną kupę niedźwiedzia pełną borówek odwiedziliśmy konie które pasły się spokojnie na Solince, a powrót do Balnicy nastąpił bez dodatkowych przygód. Ciekawe czy dziś też będą wyły....

PS. nie wyły, natomiast, dało się słyszeć nocą klangor żurawi i nieodległe pohukiwanie puszczyka.

piątek, 28 września 2012

28.09.2012 Balnica - dzień piąty

100 lat, 100 postów, niech żyje internet nam... niech żyje nam!

Wypał węgla drzewnego
Setny post trafił się na Balnicy. To miłe :) ale nie setny dzień w terenie czy na wyjeździe, gdyż tych od końca lutego było około... 140, może więcej - przecież na obozie nie pisałem co dzień, na kursie paralotniowym tez.. w sumie nieźle... biorąc pod uwagę fakt że dni od tamtego czasu mamy jakieś 210...

No ale... - tego dnia wyjście na Jasło z przełęczy w Roztokach Górnych zwanej Ruske Sedlo. Zanim tam jednak dotarliśmy odwiedziliśmy wypał węgla drzewnego przy trasie w pobliżu Maniowa, aby później już rozkoszować się wędrówką po górach.

Panorama z Jasła
Po drodze na szczyt okopy, a poza tym ... pusto. Ani ludzi na szlaku, ani zwierząt. Pod samym szczytem Okrąglika kilka drozdów (obrożne?) a poza tym spokój. Do tego smaczne jeżyny na krzakach i od Okrąglika do Jasła piękny las w granicznej formie buka. Na samej polanie szczytowej ogromne ilości przesłodkich borówek, a także niesamowite widoki z panoramą aż po Tatry, oraz ślicznymi Cumulusami na niebie. Aż chciałoby się latać... ba ... pewnego dnia polecę stamtąd na paralotni :) już postanowione - czas się uczyć, rozwijać i będzie dobrze :)

Obiad w Siekierezadzie i czas wracać na placówkę... strasznie te dni uciekają.

Ropucha szara
Wieczorem też dobrze, niektórzy słyszeli plusk bobra, inni jesienny głos sóweczki, a bardziej wytrwali słyszeli wycie wilków. Piękna pełnia była, ciekawe czy to faktycznie ma jakiś związek....

Luna coś się dziwnie zachowywała, węszyła, nasłuchiwała i odbiegała od domu... dało się ją odwołać, ale była widocznie czymś poruszona. Trzeba będzie to sprawdzić.

czwartek, 27 września 2012

27.09.2012 Balnica - dzień czwarty

żubr przydrożny
Poranny wypad do sklepu do Cisnej zaowocował Żubrem... ale nie takim z puszki, tylko takim brązowym, żywym i przeżywającym trawę przy drodze. Stał jak ta krowa (właściwie to był byczek) i nie przejmował się autami ani nawet wycinką trawy i krzewów na poboczu jezdni. Po chwili niezbyt majestatycznie podrapał się za rogiem, a następnie wyruszył przed siebie w kierunku pobliskiego potoku... Były zdjęcia z pełnego profilu, ale ten jest taki... przyjazny.

Kapliczka Matki Boskiej
Opiekunki Lasu
Później przyszedł czas na moją ukochaną kapliczkę w Balnicy z jej cudownym źródełkiem i najpiękniejszą ikoną jaką w życiu widziałem - Matki Boskiej Leśnej, lub jak niektórzy nazywają Opiekunki Lasu, z ptaszkami i gniazdem w miejscu serca. Kto nie widział niech zobaczy przejeżdżając przez ten rejon. Co ciekawe gościł tam w trakcie pielgrzymki po Bieszczadach sam Karol Wojtyła, a kapliczka jest odwiedzana regularnie przez Rusinów którzy powracają tam regularnie od dziesięcioleci. 
Tam czas płynie inaczej i jest tak... kompletnie. Kocham to miejsce, bo tam można poczuć że jest COŚ więcej.


Zwinka
Później w ciągu dnia mnie trafiły się tylko jaszczurki grzejące się na słońcu, ale za to niektórzy mieli szczęście na Hyrlatej napotkać kupę misia (dość świeżą) a do tego nasłuchać się ryczenia Jeleni. Jeszcze w drodze powrotnej wypatrzyli padalca, a znowu inna grupka gniewosza plamistego. Jest tej przyrody tutaj :)


Wieczorem gawędy przy ognisku, a  na torach tuż przy Balnicy znowu pełen przegląd płazów.

środa, 26 września 2012

26.09.2012 Balnica - dzień trzeci

Takie tam o poranku
Pobyt w jednym miejscu czasem na prawdę bywa przyjemny.. słoneczko przygrzewa, ptaki kwilą, ćwierćwilk leży u stóp, ogólnie - bajka :) ciągle słychać jelenie, tylko liści jakoś tak co raz to mniej na drzewach, a ich kolory jakieś takie bardziej kontrastowe... słoneczko też tak mocno już nie grzeje...

Jesień w pełni :)

wtorek, 25 września 2012

25.09.2012 Balnica - dzień drugi

Mgła, księżyc, cisza...
Też lenistwo... też pisanie, szczególnie że pogoda momentami nie była najlepsza... Parę razy przyjechała kolejka bieszczadzka wioząc turystów chcących obcować z pięknem i majestatem gór, ale ciekawie zaczęło robić się dopiero wieczorem:

Kiedy zaczęło się ściemniać wyruszyliśmy odwiedzić konie i popatrzeć za bobrami - co prawda nie widzieliśmy samego bobra - ale za to widać było fale na ich stawikach i pluskanie wody, a ponad stawami stukanie dzięcioła (chyba białogrzbietego). U koni - piękna mgła i jeszcze ładniejszy księżyc, a może odwrotnie?

Salamandra plamista
Wracając przegląd lokalnych płazów na torach - od małych po duże salamandry, przez kumaki, żaby i ropuchy. Ogólnie bajecznie :) Nad głową klangorzyły żurawie, a w lesie słychać było ryczenie jeleni.
Po dotarciu na Balnicę dało się słyszeć nietypowe hukanie urala (teoretycznie reakcja samicy przy gnieździe na obecność człowieka) a z oddali słychać było 2 samce... do tego puszczyk zwyczajny w ogródku. Czego chcieć więcej ?? :)

 Zobaczymy co przyniosą kolejne dni...

poniedziałek, 24 września 2012

24.09.2012 Balnica - dzień pierwszy

Stanowisko pracy
Dzień błogiego lenistwa - kolory na drzewach lekko się przebarwiają, ale ogólnie cisza i spokój. Pojedyncze żurawie gdzieś w oddali przelatywały, a do tego kwilenie dzięcioła zielonego gdzieś z ogródka. Wieczorem ryczenie jeleni z oddali, ale w samym sąsiedztwie Balnicy, tym razem cicho...

Już wiem czemu pisarze uciekają od cywilizacji by pisać... ten dzień spędziłem na pisaniu zaległych relacji dla Was i dla siebie... :)

niedziela, 23 września 2012

23.09.2012 Kierunek południe ;)

Zachód słońca z przejazdu...
A właściwie kierunek Balnica. Tym razem pobyt stacjonarny, ale równie przyjemny. Jako że gospodarz też musi czasem wypocząć, to trzeba go zastąpić...

Co po drodze - właściwie niewiele aż do Baligrodu - tylko pojedyncze sarny w zachodzącym słońcu i przebiegające przez drogę. Od Baligrodu do Woli Michowej przejazd był znacznie bogatszy - ryczące w pobliżu drogi byki, sarny na polanach, kupy żubrów na drodze, jeleni byczek przebiegający trasę przejazdu, w oddali ciche wołania sów... ogólnie było przyjemnie :)

A droga na Balnicę przywitała nas chłodem nocy ale bez większych problemów dotarliśmy koło 23.00 :)

piątek, 21 września 2012

21.09.2012 Roztocza Czar

Młoda ropucha szara
Przez dwa dni z uwagi na wizyty weselne przebywaliśmy na Roztoczu... a dokładniej w rejonie od Zwierzyńca przez Nielisz, Popówkę po Dolinę Bugu.

W pierwszej kolejności wizyta w siedzibie Roztoczańskiego Parku Narodowego, gdzie zostało się bardzo przyjaźnie przyjętym, no i miło było zobaczyć kilka znajomych po warsztatach edukacyjnych "...o wydrze, bobrze i wilku". Krótki spacer na Bukową Górę (jeszcze przed tłumami turystów). Piękny poranny las, młoda ropucha, nietypowa wiewiórka z białym ogonem a do tego ogromna ilość zalegającego martwego drewna, która aż przywodzi na myśl pierwotny charakter tego lasu.

Cofka zbiornika Nielisz
Następnie krótka wizyta na Echo ale bez jednego nawet konika w oddali, następnie Rudka z cebularzem i bułkami z kaszą gryczaną, krótki spacer wzdłuż Wieprza i trzeba ruszać dalej....

Nielisz - zbiornik znany ze swojej wartości przyrodniczej nas ugościł jedynie pojedynczymi czaplami, łabędziami czy kormoranami. Ale ptaków wiele z naszej strony nie było. Co prawda od strony zachodniej przy brzegu dało się zaobserwować COŚ, ale nie było czasu na objeżdżanie dookoła i sprawdzanie co i jak...

Rezerwat Popówka
Popówka - z myślą, a nóż uda się jeszcze wypatrzeć jakiegoś pojedynczego niezbyt śpiącego jeszcze Susła, ale te zapadły się pod ziemię i swoich norach postanowiły przeczekać naszą wizytę, aż do wiosny... a szkoda.

Bug - cudowna rzeka - piękne czarne ziemie w jej pobliżu, dzięcioły na drzewach, ciekawe kwiatki w pobliżu ruin zamku w Kryłowie, a do tego stosunkowo mało ludzi. Z ptaków - gdzieniegdzie myszołowy, ale bez żadnego szaleństwa...

Dotarliśmy wieczór do Telatyna gdzie zakończyliśmy objazd po Roztoczu...

wtorek, 18 września 2012

18.09.2012 Stawy Zatorskie i Monowskie

Kszyk
Krótki popołudniowy wypad na stawy w celu przejrzenia co tam jest, ale zasadniczo różnorodność gatunkowa nie zmieniła się znacznie na przestrzeni ostatnich 2 dni. Znowu były kszyki, bataliony, czajki, krakwy, krzyżówki... tym razem warto dodać jedną bardzo przyjazną obserwację bociana czarnego i żurawia, a także nietypową obserwację rokitniczki odzywającej się głosem wodniczki. Analiza zdjęć wraz z potwierdzeniem od P. Malczyka upewniła jednak w przekonaniu że była to rokita. Tym razem nad stawami brakło jednak kobuzów i tylko gdzieniegdzie szybowały błotniaki stawowe... ale i tak przyjemnie bo nie było polowania jak 2 dni wcześniej.

sobota, 15 września 2012

15.09.2012 Kierunek Beskid, Pieniny, Bieszczady, Tatry, Dzień VIII

Dzień ósmy, ostatni... czas wracać i kończyć Beskidzko-Bieszczadzko-Podhalańską historię... Misja zrealizowana, obserwacji mnóstwo... można powiedzieć wszystko zgodnie ze scenariuszem. Chciałoby się rzec - nie było salamandry, ale tuż po opuszczeniu kwatery na trasie naszego przejazdu i tą udało się wypatrzeć.

Czaple białe
Droga powrotna biegła przez Orawę, rejon Babiej Góry, po Stawy Zatorskie i Monowskie. W czasie przejazdu ostatnie spojrzenie na dzierzby, a także na komin 9 bocianów czarnych. Na samych stawach bez szaleństwa - czpale białe, siwe, łabędzie nieme, krzyżówki, łyski, krakwy, ... a z ciekawszych fajnie polujące kobuzy, oraz kszyki chowające się przed wiatrem przy kamieniach. A poza tym bataliony, czajki, sieweczki rzeczne, pliszki siwe, brodźce zmienne ... Do tego wszystkiego jeden fantastycznie polujący jastrząb, który prawie zdobył obiad na naszych oczach.

Jeszcze chwila i czas wracać do Krakowa, a potem na Zaczarowane Wzgórze, na spotkanie szkoleniowe.